Jak zacząć zarabiać w internecie
Zarabianie w internecie?
Czyli jak pracować dwanaście godzin dziennie za friko.
Od pewnego czasu obserwuję jakąś dziwną manierę w naszym pseudo ebiznesie.
Co rusz jestem namawiany do przystąpienia do czegoś co pozwoli mi wreszcie osiągnąć niezależność finansową.
Każdego dnia na moje skrytki pocztowe trafia około sto osiemdziesiąt emaili.
Obok różnego rodzaju kursów e-biznesu (tak, tak nadal się uczę) naszych rodzimych oraz
zagranicznych trenerów, otrzymuję całą masę zaproszeń do przyłączenia się do super
nowych platform, które pozwolą mi w końcu zacząć leniuchować.
Dwa lata temu było TwrPower-System.
Hit który miał mi zapewnić 2600 dolarów miesięcznie, a jak że, odżałowałem te 30 dolców na miesiąc i zapisałem się, pociągnąłem w tym dwa miesiące.
Oczywiście te 30 dolców zwracało mi się z dolnych poziomów – sorry miało się zwracać, o ile pode mną zapiszą się kolejni spragnieni 2600$/mounth.
Oczywiście konto hostingowe własne strony, domena, autoresponder i jeszcze parę innych super rzeczy.
Super firmy już nie ma!!!
Bo jakoś nie uśmiechało się kolejnym pseudobiznesmenom bycie pod!!!
Rok temu kolejny super hit pt.
Prelaunchmalaysia
Słyszał ktoś, co się z nią dalej dzieje? Bo ja nie.
A też projekt ogólnoświatowy itd. itp.
Obecnie na fali jest kolejny super "hicior":
Host Then Profits
Czyli nowy MLM pod szyldem
GVO
Oczywiście prawie darmowy okres próbny, potem tylko kilka dolców na miesiąc -
hosting, kreator stron, autoresponder itp. itd. bla, bla, bla.
Też ci z dołu mają zasilać Twoje konto, żebyś Ty miał darmo.
Tych poziomów jest coś koło dziesięciu –
żyć nie umierać, łapać frajerów niżej i jechać za ich kasę na Majorkę.
Ja się nie przyłączam.
Ciekawe kiedy też padnie?
Koledzy z anglojęzycznych stron zapraszają do super biznesów pt: OneClickBank, Coofeebusines i paru jeszcze innych.
Niektórzy twierdzą że za mnie będą robić strony, wpisy, pozyskiwać klientów, pozycjonować – ja mam tylko płacić co miesiąc śmieszne grosze i wylegiwać się na… – wybierz gdzie Ty lubisz.
W ostatnich sześciu tygodniach wygrałem w pięćdziesięciu loteriach, osiemdziesiąt osób,
napisało do mnie z prośbą o pomoc w odzyskaniu pieniędzy - ze spadków, utraconych w
wyniku emigracji z krajów objętych zamieszkami, jeden nawet się odważył napisać o
defraudacji dokonanej przez jego ojca (byłego ministra).
Moja pomoc miała być skromna, tylko podać dane do mojego konta i wysłać kilkaset dolców w celu opłacenia za przelew, to samo przy loteriach, Bank SouthAfrica, nie może sobie potrącić z "wygranej" paru setek.
Dochodzi do tego Facebook, Google+, Naszaklasa, Twitter, i pozostałe "media społecznościowe" coś koło trzydziestu, w których rasowy biznesmen internetowy ponoć powinien być,
"bo jak go tam nie ma to nie ma go w internecie".
Małe podsumowanko:
Czytanie wszystkich emaili – 4-5 godzin.
Odpowiadanie na niektóre z nich – 2-3 godziny.
Obejrzenie wszystkich szkoleń video (najnowsza moda), – 3-4 marudzenia po pół godziny 2-3 godziny.
Szkolenia zwykłe – 2-3 godziny.
Media społecznościowe - 4-6 godzin.
Potem nie ma co się dziwić, że ktoś w ramach niby szkolenia, podrzuca gniota
pt: "jak zainstalować WordPress w czasie krótszym niż słynne pięć minut",
Którego to gniota omawia w dziesięciominutowym filmiku.
Oczywiście uczciwie dodaje że hosting, domenę, bazę i wszystkie dane ma wcześniej przygotowane i skonfigurowane (nawet ftp)
- laikowi w to graj.
Nawet wie o co chodzi, potem pisze do mnie mój kursant żebym to mu wyłożył po naszemu.
Bo niby jak ten ktoś, ma mieć czas na solidne przygotowanie materiału?
Ktoś inny "na sucho" – uczy jak się robi strony internetowe i czym się różnią statyczne od pozostałych.
Jak to przeczytałem (kilka maili), zbaraniałem – co to ma być?
I to pisze osoba która twierdzi że zawodowo robi strony internetowe i jest programistą.
No tak ale kliknij tu:
(, dodaj +, albo
to potem nie ma czasu na zawodowstwo. Ja też dałem się ponieść tej fali. Wchodzę na NK i co widzę? obce osoby zamieszczają na moim profilu swoje fotki, swoje wpisy. To samo na Facebooku, jarmark jakiś? Może jeszcze odpust zorganizować. Jak to wszystko ogarnę w 12-14 godzin to mózg się lasuje,szczena opada a głowa pusta jak dziurawe wiadro.
Nie mam nic przeciw nowinkom, ale też nie przypominam sobie, żebym jako rzemieślnik wpuszczał do swojego warsztatu osoby obce, aby grzebały w moich narzędziach.
Teraz już wiadomo dlaczego ludzie nie czytają tylko skanują strony – brak czasu.
Po za tym po co się uczyć jak budować biznes w internecie,
skoro można nic nie robić a kasę mieć za darmochę – byle kilku jeleni dorwać żeby byli niżej niż ja.
Tylko czy to jest biznes?
To kiedy do cholery, ja mam się zająć swoim biznesem?
Coopernik
Oceń artykuł, dodaj komentarz, kliknij na ikonki poniżej. Idź z duchem czasu.
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Coopernik na 23 listopada 2011 o 04:11, i jest w kategorii Jak zarabiać przez internet, Szkoła ebiznesu. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |












